
Gardening – sposób na wolny czas lub profesjonalna terapia
Gardening to po prostu własna grządka z warzywami, owocami lub kwiatami. A nawet kilka doniczek z pomidorkami koktajlowymi na balkonie. Co ciekawe nawet tak mały ogródek, jakim staje się balkon, dostarcza podobnych korzyści jak okazały ogród. Skąd się bierze obecny fenomen ogrodnictwa?
Po pierwsze gardening to nic innego, jak całkiem przyjemne ćwiczenia na świeżym powietrzu. Dbanie o ogródek jest treningiem aerobowym o małej do umiarkowanej aktywności w zależności od wielkości ogrodu i rodzaju wykonywanych prac. Ale o treningu za chwilę…
Słowo klucz to „przyjemne”. W licznych badaniach naukowych, ale także w relacjach osób zajmujących się ogrodnictwem, regularnie pojawiają się stwierdzenia: „redukcja stresu”, „odpoczynek”, „relaks”. Zaraz za nimi padają zwroty: „poprawia nastrój”, „czuję się szczęśliwa/y”, „jestem dumna/y z swojej pracy”. Tych stwierdzeń jest oczywiście znacznie więcej. Dlaczego więc uprawa własnych warzyw, owoców czy kwiatów jest tak przyjemna?
Endorfiny i nie tylko…
Odpowiedź jest prosta. Słońce, ruch, satysfakcja i bakterie. Wszystkie te odpowiedzi wiążą się z wyrzutem endorfin, czyli hormonu szczęścia. Jak powszechnie wiadomo, słońce jest niezbędne do produkcji witaminy D. Poza tym pobudza komórki skóry (melanocyty) do wytwarzania endorfin, czyli hormonów szczęścia. Ruch – wykonywanie czynności takich jak: kopanie, grabienie, pikowanie, sadzenie wymaga aktywności fizycznej. A jak aktywność fizyczna, to więcej endorfin i pojawiające się uczucie „słodkiego zmęczenia”. Satysfakcja – nic tak nie cieszy ogrodnika jak dobrze rosnące rośliny, bogaty plon i brak chwastów. No tak, endorfiny i… serotonina – kolejny hormon szczęścia! A co z tymi bakteriami?
Bakterii w glebie mnóstwo. Ale nas interesuje powszechnie występująca Mycobacterium vaccae. Otóż ta bakteria tlenowa ma wyjątkowe zdolności wpływania na ludzkie samopoczucie. Badacze przypuszczają, że podczas prac ogrodniczych dostaje się ona wraz z pyłem do dróg oddechowych i układu pokarmowego. A układ pokarmowy, a w zasadzie jelita, są bardzo dobrze połączone z mózgiem i to one w dużej mierze odpowiadają za produkcję serotoniny, której wydzielanie stymuluje M. vaccae. Serotonina zmniejsza uczucie zmęczenia, rozdrażnienia, agresji, stanów depresyjnych oraz zwiększa wytrzymałość na ból. Liczne badania, m.in. prowadzone przez Shama A. Baig, porównują jej skuteczność do działanie do Prozacu – leku antydepresyjnego. M. vaccae stymuluje również wytwarzanie noradrenaliny – kolejnego neuroprzekaźnika, który pobudza i dodaje sił witalnych. Naukowcy wciąż jednak nie odkryli, jaki mechanizm odpowiada z pobudzenie sekrecji noradrenaliny przez tę bakterię. Zależność między M. vaccae a funkcjami poznawczymi i behawiorem potwierdzili na modelu zwierzęcym m.in. Matthews D. M. i Jenks S. M. Myszy, którym podawali M. vaccae, wykazywały mniejszy poziom lęku, większą aktywność, a co jeszcze ciekawsze – szybciej się uczyły i miały lepszą pamięć niż grupa nie otrzymująca bakterii [1,2].
Szybsza nauka i mniej chorób!
Chociaż nie do końca wiadomo, czy to z powodu bakterii czy innych czynników, praca w ogrodzie istotnie poprawia funkcje poznawcze. Lepiej odbieramy i przetwarzamy docierające do nas bodźce, poprawia się koncentracja, zdolność nauki i pamięć. Dzięki tym czynnikom (i tym opisanym niżej) praca w ogrodzie stanowi profilaktykę chorób otępiennych wieku starczego, a także wspomaga terapię farmakologiczną chorych na choroby otępienne. W badaniach wykazano, że osoby regularnie i długotrwale zajmujące się ogrodnictwem mają, w zależności od obszaru, w którym prowadzono badania, od 30 do 50% mniejsze ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera [3].
Tu warto wspomnieć o jeszcze dwóch zaletach pracy w ogrodzie. Pierwsza to działanie immunomodulujące, które wywołują bakterie żyjące w glebie. Zaś druga to ciągła nauka i poznawanie świata wszystkimi zmysłami. Nie ma ogrodnika, który nie próbowałby nowych sposobów uprawy, nie szukał informacji, jak również nie ma ogrodnika, który nie zna zapachu wilgotnej gleby. A nauka i nowe bodźce to tworzenie nowych połączeń nerwowych i więcej możliwości umysłowych. Z tego względu gardening jest szczególnie polecany osobom starszym i pacjentom z zaburzeniami otępiennymi [5,6]. Ale to nie wszystko!
Poznawanie świata wszystkimi zmysłami brzmi jak pomysł na terapię i rzeczywiście tak jest. Terapia w ogrodzie nosi nazwę hortiterapi. Chociaż w Polsce nie jest to zbyt popularne, to terapie sensoryczne np. w Wielkiej Brytanii czy Szwecji stosunkowo często odbywają się w ogrodach. Ogród pozwala doznawać wielu zapachów, różnych tekstur, kolorów, dźwięków czy smaków. Stanowi więc idealne miejsce dla osób z zaburzeniami integracji sensorycznej i wspaniałe miejsce do zabawy dla dzieci dopiero poznających świat. Często również prowadzone są tam terapie dla osób z niepełnosprawność intelektualną oraz rehabilitacja osób z niepełnosprawnością ruchową np. po przebytym udarze. Poza tym na leczenie w ogrodzie dobrze reagują osoby z depresją, nadpobudliwością czy agresją. Udowodniono naukowo, że gardening wzmacnia pewność siebie, daje poczucie spełnienia, ale również motywuje czy uspokaja. Pomoże więc też osobom z nieśmiałością czy niestabilnością emocjonalną [4,5].
Zamiast siłowni – warzywniak
Wracając do aktywności fizycznej. Praca w ogrodzie wymaga wykonywania dwóch rodzajów ruchów: precyzyjnego manipulowania dłońmi i rękami w przypadku sadzenia, pikowania, pielenia czy zbierania plonów oraz ogólnej pracy całego układu ruchu przy kopaniu, grabieniu, koszeniu itp. Te pierwsze są najczęściej wykorzystywane w terapiach. Warto tu nadmienić, że ćwiczenia związane z precyzyjnym ruchem dłoni często oddziaływają również pozytywnie na ośrodek mowy i mogą pomóc np. przy jąkaniu się. Ale dość już o terapiach. Praca ogólna całego ciała to w tym przypadku trening cardio. Liczne badania dowiodły, że regularny, umiarkowany wysiłek fizyczny w ogrodzie nie tylko pozwala schudnąć, ale też… zmniejsza ryzyko zawału. W jednym z badań wykazano, że ryzyko zawału serca i udaru niedokrwiennego mózgu ( lub, wg. ICD-10, zawału mózgu) jest o około 25% niższe u osób regularnie dbających o ogród niż średnia populacji [4,7]. W końcu aktywność fizyczna przy pracach ogrodniczych podnosi wydolność organizmu, jego wytrzymałość i siłę niektórych mięśni.
Gdzie wady?
Niebanalną korzyścią płynącą z gardeningu jest też możliwość wyhodowania własnych warzyw czy owoców bez szkodliwych środków ochrony roślin lub z ich ograniczonym udziałem. No właśnie! Środki ochrony roślin. To zdecydowanie poważna wada ogrodnictwa. Liczne badania pokazują, że substancje te działają toksycznie na większość układów narządów. Niestety czasami ogrodnik jest zmuszony do ich użycia. Tu zdecydowanie nie należy bagatelizować środków ochrony osobistej – minimum to porządna maska, a najlepiej, jakby to był cały kombinezon ochronnych. Chociaż na ten moment brak jest badań dotyczących ogrodników amatorów, to jest całe mnóstwo badań dotyczących rolników, którzy są narażeni na długotrwałą ekspozycję na środki ochrony roślin. Działają one neurotoksycznie kancerogennie, teratogennie, cytotoksycznie oraz deregulująco na układ hormonalny. Chociaż kolejne regulacje prawne zakazują stosowania bardzo toksycznych związków, należy pamiętać, że skutki najczęściej są widoczne po wielu latach, stąd nawet bardzo szkodliwe preparaty mogą być długo obecne na rynku. Z drugiej strony należy pamiętać, że obecnie trudno jest o uprawy, w których nie stosuje się środków ochrony roślin. Z całą pewność wyhodowane własne warzywa, owoce czy zioła będą zdecydowanie bardziej wartościowe od tych dostępnych w regularnej sprzedaży.
Jest jeszcze dosyć oczywista wada gardeningu. Związana jest z aktywnością fizyczną, która może powodować urazy. Niektóre czynności w ogrodzie np. kopanie, dźwiganie, bardzo obciążają układ ruchu, a w szczególności kręgosłup i mięśnie grzbietu. W przypadku chorowania na choroby układu ruchu (np. kręgozmyk, rwa kulszowa), warto zasięgnąć opinii lekarza lub zrezygnować z części tych czynności. Poza tym podczas prac ogrodniczych istnieje podwyższone ryzyko zranienia oraz zakażenia laseczką tężca. Warto więc zadbać o szczepienie przypominające przeciwko tężcowi (w Polsce sugeruje się przyjmowanie dawek przypominających co 10 lat), by skutecznie chronić się przed tą chorobą.
Zalety nad wadami
Korzyści z gardeningu mocno przeważają nad wadami. Ogrodnictwo poprawia zdrowie fizyczne i samopoczucie, daje radość oraz stanowi solidną motywację do podejmowania aktywności fizycznej. Wzmacnia także poczucie własnej wartości i może zapewnić zdrową żywność, a ryzyko uszczerbku na zdrowiu jest stosunkowo niskie w porównaniu z innymi rekreacyjnymi zajęciami. Warto więc, nawet na kuchennym parapecie czy balkonie, znaleźć sobie nowe hobby w postaci ogródka.
Zalogowany jako katarzyna-sujecka. Wylogować ?
Dodaj komentarz